Monika od dłuższego czasu czerpie radość z regularnych spotkań z nami. Zawodowo jest psychoterapeutką Gestalt, a tym razem — razem z Wiktorią — miała okazję doświadczać siebie w intymnym mikrokosmosie relacji człowieka i konia.

To było spotkanie bez pośpiechu. Z uważnością na sygnały, emocje i to, co wydarza się pomiędzy. Przestrzeń, w której nie trzeba niczego udowadniać ani nazywać od razu — wystarczy być.

 

Doświadczenie, które uczy głębiej niż teoria

Podczas rozmów wracał jeden wspólny wątek: jak wiele można nauczyć się poprzez bezpośrednie doświadczenie z końmi — zarówno z perspektywy terapeuty, jak i klienta.

Monika, odnosząc się do własnego przeżycia, zauważyła, że obecność koni w procesie terapeutycznym może przynosić klientom realne i głębokie korzyści. To nie jest dodatek do terapii ani atrakcyjna forma pracy. To jakościowe poszerzenie przestrzeni terapeutycznej.

Konie reagują na to, co autentyczne. Na napięcie, spójność, intencję. Odpowiadają na człowieka takim, jakim jest w danym momencie — bez historii, etykiet i interpretacji.

 

Koń jako uważny świadek „tu i teraz”

W jednym z opracowań dr Hallie Sheade, autorka książki Healing Through Horses, pisze:

„Włączenie koni do terapii przynosi liczne korzyści. Konie naturalnie uosabiają czynniki wspierające poprawę samopoczucia klienta – takie jak akceptacja i empatia. Nie oceniają, nie analizują, nie patrzą przez pryzmat przeszłości. Reagują na człowieka w ‘tu i teraz’, co pomaga poczuć się bezpieczniej, rozluźnić i otworzyć. Ich zdolność do empatycznego odbioru niewerbalnych sygnałów pozwala budować prawdziwe, szczere połączenie.”

To właśnie ta obecność „tu i teraz” sprawia, że praca z końmi bywa dla wielu osób przełomowa. Ciało szybciej niż umysł rozpoznaje, że jest bezpiecznie. A stamtąd już tylko krok do głębszego kontaktu ze sobą.

 

Rozmowa, która dojrzewa

Zaproponowałam Monice wspólną rozmowę właśnie na ten temat — by spojrzeć okiem eksperta na to, jakie dobrodziejstwa płyną z obecności koni w psychoterapii. To temat, który domaga się uważności, rzetelności i doświadczenia — nie uproszczeń.

Wierzę, że takie rozmowy są potrzebne. Bo konie w terapii nie są metaforą. Są żywą relacją, która potrafi poruszyć to, co często pozostaje poza zasięgiem słów.