Działasz społecznie, zawodowo, z serca. Kochasz to, co robisz, i wiesz, że to ma sens. Twoja praca jest ważna — dla ludzi, dla świata, dla spraw, w które wierzysz.
Ale w takim sposobie funkcjonowania kryje się też pewna pułapka.

Możesz w pewnym momencie zaplątać się w pajęczynę zadań tak bardzo, że trudno będzie Ci z niej wyjść. Obowiązki zaczynają się mnożyć, a Ty coraz częściej działasz na oparach.

W premierowym odcinku cyklu „Społeczniczki po godzinach” rozmawiam z Jolką Miłkowską właśnie o tym — jak dbać o balans i równowagę, które pozwalają utrzymać Twój wewnętrzny poziom „baterii” na dobrym poziomie.

Bo jesteś istotą, która potrafi się regenerować. Twoja energia jest odnawialna.
Ale kiedy zużyjesz swoje akumulatorki do zera, powrót do siebie może trwać długo. Pojawia się zmęczenie, zniechęcenie, a poczucie misji — zamiast Cię nieść — zaczyna ciążyć.

Może też tak masz, że najbardziej budują Cię relacje z ludźmi?
Uśmiech drugiej osoby. Jedno zdanie wdzięczności. Poczucie, że to, co robisz, naprawdę ma znaczenie.
Jolka opowiada też o swoich momentach przesilenia. Wtedy świadomie wyłącza głowę i… liczy oczka, szydełkując. To jej sposób na wejście w stan skupienia i regeneracji — taki mały, codzienny rytuał powrotu do siebie.

Bo prawda jest taka: nie da się być zaangażowaną społecznie „przy okazji”, lekko i bez kosztów. To praca, która mocno angażuje i niesie ze sobą dużą odpowiedzialność.

Dlatego tak ważne jest, żebyś umiała dbać o równowagę między byciem a działaniem — i wiedziała, co naprawdę Cię zasila.
Ta świadomość to klucz do działania na najlepszym dla Ciebie poziomie. Nie kosztem siebie — tylko w zgodzie ze sobą.